English

Słowiańska eschatologia

Kronos10
3/2009
SŁOWIAŃSKA ESCHATOLOGIA
Każda filozofia ma swój obraz podstawowy, doświadczenie, od którego wychodzi i któremu stara się nadać wyraziste kontury pojęciowe. Zrozumieć filozofię znaczy odtworzyć ten właśnie obraz, a wejść z nią w spór to pokazać, że jest on niepełny lub że inne pojęcia – inne schematy myślowe – mogą mu nadać bardziej klarowne zarysy. Ten obraz może pochodzić z nauki albo z życia społecznego. Żeby zrozumieć na przykład Kanta, trzeba uprzytomnić sobie naprzód obraz Newtonowskiego wszechświata, a następnie zapytać, co widzimy, myśląc o czasie i przestrzeni.

Głównym bohaterem kolejnego tomu naszego kwartalnika jest Aleksander Kojève. Rosyjski filozof działający w pierwszej połowie ubiegłego stulecia w Paryżu, nie bez racji porównywany do Nabokova. Kojève uchodzi za najważniejszego XX-wiecznego komentatora Hegla. Jego myśl przekracza jednak granice historycznego komentarza – będąc znakomitym przykładem na to, że interpretacja może być dziełem samodzielnym, jak niegdyś komentarze do Pisma świętego albo do Arystotelesa. Jaki jest więc, zapytajmy, obraz podstawowy filozofii Kojève’a?

Kto chciałby uchwycić jego treść konkretną, powinien pójść do galerii handlowej albo supermarketu. I przyjrzeć się tym ogromnym halom, po których błądzą anonimowe tłumy. Kim są ci ludzie? Dlaczego w ich zachowaniach, strojach i gustach zacierają się lokalne osobliwości i socjalne partykularyzmy? Kojève uważał, że kryją oni w sobie straszliwą tajemnicę.

Według Kojève’a istnieje bezpośredni związek pomiędzy nowoczesnym człowieczeństwem a XX-wiecznym ludobójstwem. Sensem tamtej masakry – tu Kojève idzie za Filozofią dziejów Hegla – było ustanowienie powszechnej formy ludzkiej. Nie jest zatem przypadkiem, że jej ofiarą padały zwykle małe i przywiązane do własnej tradycji narody – Żydzi, ostatni z narodów starożytności, ale także, zgodnie z tą samą logiką, Ormianie albo Tybetańczycy. Małe narody są skazane na zagładę. Fundamentem globalizacji są doły śmierci.

Czym jest forma powszechna, która na nich będzie ustanowiona? Otóż tym, co łączy wszystkich ludzi, są potrzeby biologiczne. Tak zatem Państwo Ostateczne, które je zaspokoi, będzie Rzeczpospolitą konsumentów albo (to jest najsłynniejsze pojęcie Kojève’a) zwierząt posthistorycznych. W tym miejscu rosyjski filozof odchodzi od Hegla i zbliża się wyraźnie do Nietzschego. Jeśli sensem Historii jest walka Pana i Niewolnika – którą Hegel opisuje w swojej Fenomenologii – to u jej końca widzimy kres cywilizacji Panów. Jest to także kres Człowieka, ponieważ tym, co odróżnia Człowieka od zwierząt, jest świadomość własnej śmierci i wynikające z niej poczucie wolności. Ludźmi są żołnierze sprawy przegranej, którzy potrafią wybrać własną śmierć. Tłum konsumentów – czyli my, bo każdy z nas jest atomem w tym tłumie – będzie umierał śmiercią bezsensowną. Zwierzęcym konaniem.

Tua res agitur. Ciebie rzecz dotyczy. Mechanizm Historii, uczy Kojève, jest nieubłagany i trzeba pogodzić się z powrotem Człowieka do Natury. Jedyne, co nam pozostaje, to rozumieć, co się z nami (z Ludzkością) dzieje. Kojève uważał siebie za posthistorycznego Mędrca żyjącego w postludzkim zwierzyńcu. Żeby jednak ten obraz nieco skomplikować, daliśmy mu do towarzystwa dwie postacie, które mogłyby patronować – odpowiednio – „postępowej” i „tradycjonalistycznej” odpowiedzi na jego diagnozę.

W dziale Prezentacje zamieszczamy wybór pism Nikołaja Fiodorowa. Ten rosyjski mesjanista uważał, że ostatecznym celem nauki jest ustanowienie absolutnej władzy człowieka nad przyrodą. A zatem – konsekwentnie – pokonanie śmierci i wskrzeszenie umarłych. Projekt Fiodorowa jest niewątpliwie szaleństwem. Warto jednak zapytać, czy ten dziwny autor nie budzi przypadkiem fantazmatów, które faktycznie leżą u podstaw dzisiejszej biotechnologii? Czy idea absolutnej władzy nad przyrodą – ściśle związana z przekonaniem o jej całkowitej poznawalności – nie jest jedną z idei fundamentalnych naszej cywilizacji? Jest to przecież – idea Boga.

Bohaterem Archiwum Filozofii Polskiej jest z kolei Stanisław Brzozowski. Sto lat temu jego myśl była polską odpowiedzią na Fenomenologię Ducha Hegla. Historia Polaków da się opowiedzieć w języku tego dzieła, zarysowuje bowiem przed nami symboliczne figury Pana i Niewolnika. W Polsce niewolnikami byli chłopi, panami – szlachta i inteligencja. Brzozowski chciał nadać formę pańską – a zatem formę polską, kształt zachowany z I Rzeczpospolitej – robotnikom, łącząc w jednym geście rewolucję socjalną z ideą narodowego powstania (to samo czynił wtedy, koło roku 1905, Józef Piłsudski). Robotnik Brzozowskiego, narodzony z lektury Marksa, ma rysy nietzscheańskiego Nadczłowieka. W istocie jednak jest polskim Panem – który narzuca swoją wolę Historii i Naturze.


Wawrzyniec Rymkiewicz

Redaktor Naczelny