English

Polityka Jahwe

Kronos13
2/2010
POLITYKA JAHWE
Dla Żydów objawienie ma wymiar publiczny – jego sceną są dzieje ludzkie: Bóg nadchodzi od strony ich historii. Objawienie związane jest zawsze z tym, co minęło. Dla chrześcijan natomiast stanowi ono wydarzenie o charakterze duchowym i w całości mieści się w ich prywatnym, apolitycznym świecie. Ale Mesjasz nie przychodzi po to, by pracowicie odmieniać pojedyncze serca grzesznych istot. Objawienie nie dotyczy jedynie sfery czystego ducha. Musi ono objąć swą mocą cały świat podksiężycowy i sprawić cud jego pomyślnej re-kreacji. Zbawienie widzialnego świata jest zarazem końcem jego dotychczasowej formy – Paruzja wydarza się jako Apokalipsa. W ten sposób „każda chwila musi być gotowa na przyjęcie pełni wieczności; to, co najbardziej odległe, oczekiwane jest w każdej następnej chwili” (Franz Rosenzweig). Teologia – próba racjonalnego ujmowania rzeczy ostatecznych – splata się z polityką – zarządzaniem nietrwałą formą tego świata.

Czcigodni królowie Dawid i Salomon, biblijni prorocy, wraz z nimi pewien grecki astronom, odesłali Boga na sam szczyt hierarchii istnienia wyobrażanej pionową osią wszechświata. Bóg, który miał pośród ludzi swój namiot i stół ofiarny, został pozbawiony ciała, a następnie wygnany do nieba. Stał się przedmiotem wiary, „symbolem”, a więc kimś, w kogo się wierzy, ale komu się nie ufa. Hierarchie bowiem sprawiają, że słabnie instynkt, otwartość religijna. Próbował to zmienić Arystarch z Samos, pierwszy „heliocentryk”, jednak dopiero Kopernikowi udało się obalić dwubiegunową rzeczywistość ptolemejskiej jaskini. W jego ujęciu porządek doczesny nie jest dłużej emanacją doskonałości nieba, ponieważ nie ma żadnego nieba. Nie ma też – to akurat dobra wiadomość – żadnego piekła (poza gehenną historii). Ściśle rzecz biorąc, nie bardzo wiadomo, gdzie góra, gdzie dół, co się kręci i wokół czego (podobno wokół słońca – ale jak długo jeszcze?). Nowożytna kosmologia zniszczyła nie tylko dotychczasowy układ hierarchiczny, lecz w ogóle możliwość jakiejkolwiek hierarchii wraz z różnicą między tym, co przyrodzone, a tym, co nadprzyrodzone. Etyka oraz jej młodsza i brzydsza siostra, poprawność polityczna, łopocą zawieszone na kołku momentu dziejowego; stanowią zdesakralizowaną postać religii, są tymczasowe i w znakomitym stopniu odwoływalne. „Czym jest prawo, jeśli zakładamy, że naszym losem jest ateizm?” – zastanawia się Taubes w liście do Arnima Mohlera. Otóż etyka i prawo, jak również cała sfera szeroko pojętej współczesnej polityczności, mogą mieć, i w istocie mają, tyle wspólnego z religią, że są jej zdegenerowanymi, późnymi formami. Zdane na własne siły, nie wierzą w „duchy” i „cuda”, padając ofiarą sytuacji nadzwyczajnych, myśli „nie do pomyślenia”, których sensu nie potrafią ani rozjaśnić, ani zinterpretować.

Rewolucja kopernikańska wywołała w świecie jeszcze jeden, „zbawienny” efekt. Strącony z niebios „Pan Bóg” znalazł się ponownie między ludźmi, tyle że nikt tego nie spostrzegł. Dziś „Jego” obecność wyczuwa się – jak mawiał na początku ubiegłego stulecia Oskar Goldberg – po „skutkach transcendentalno-dynamicznych wyładowań”, czemu przydajemy w „Kronosie” nieco bardziej precyzyjne miano „polityki Jahwe”, lub, idąc za Schmittem, myślimy o nowym, stopniowo wyłaniającym się „trzecim” nomos Ziemi. Nie wiemy, kim „On” jest ani gdzie się mieści; nie jesteśmy pewni kursu, jaki obrał. W XX wieku doświadczaliśmy obecności takiego „Boga” w spazmatycznych konwulsjach świata, także w „Jego” kolejnych, coraz mniej udanych wcieleniach i manifestacjach. Szoa, wojny światowe, globalne odczłowieczenie, Tutsi-Hutu to obłąkany tan świętego Wita, w jaki puścił się „Jahwe”. Nie wystarczy socjologia ani politologia, by to zrozumieć – trzeba sięgać głębiej, po teologię.

Podobno gdy nazwać „Go” właściwym imieniem, przyjdzie, choć nie jest pewne, jako kto: wróg czy przyjaciel. Lepiej więc poniechać zaklęć i nie przyzywać „Boga” wcale. To jednak niemożliwe, skoro dziś – twierdzi Taubes – każdy, najmniej spektakularny gest czy słowo są już teologią.


Piotr Nowak

Zastępca Redaktora Naczelnego